fitbit

Wzywa się do blokowania Fitbit. Google może mieć problem.

Coraz częściej będziemy podnosić głos i mówić o naszej prywatności. Wzywać korporacje do przemyślenia swojego podejścia, a szczególnie polityki. Codziennie docierają do nas głosy, które walczą z gigantami. Bardzo dobrze, bo żyjemy w świecie gdzie nasza prywatność jest realnie wyceniana, a wiele osób nie ma o tym pojęcia. Warto krzyczeć o tym wszędzie.

Więcej wpisów na temat bezpieczeństwa w sieci znajdziesz tutaj.

Teraz do głosu doszła Komisja Europejska w duecie z Shoshana Zuboff. Jeśli nie kojarzycie tej pani, to polecam zapoznać się z jej książką “Wiek kapitalizmu inwigilacji. Walka o przyszłość ludzkości na nowej granicy władzy”. Profesor Harvardu ostrzega przed połączeniem Google z Fitbit – firmy, która w 2019 roku została przejęta przez giganta.

Może ktoś zarzuci mi zbytnie czepialstwo. Jednak warto zwracać uwagę na takie wydarzenia i szeroko o nich dyskutować. Jestem zdania, że można o nich rozmawiać w każdym miejscu. Ba, nawet powinniśmy wchodzić w dyskusję o takich sprawach. W końcu chodzi o naszą prywatność, a ta i tak w dużej części należy już do Google. Jedną z wytycznych podczas przejęcie Fitbit przez Google było to, że informacje zdobywanych klientów będą oddzielone od nowego właściciela.

Tak też twierdziło również Google. Głoszono, że kupują hardware przede wszystkim. Gigantowi podobno zależało na sprzęcie, a nie na danych. Tak przynajmniej twierdzi pracownik na oficjalnym blogu.

Co jest trochę śmieszne, bo Google obiecywało nie wykorzystywać danych tylko przez jakiś czas, nic więcej. Zbieranie informacji przez Fitbit i dostarczanie ich Google może tylko umocnić pozycję tych ostatnich. Konkurencja zostanie pomniejszona, zepchnięta jeszcze bardziej do narożnika, a gigant zgarnie więcej pieniędzy za reklamy. Zapewne Google w pierwszej kolejności zależało na danych użytkowników. Inaczej niż sami twierdzą.

Według zaleceń Google nie powinno zbierać danych na temat naszego stanu zdrowia i lokalizacji w celu wyświetlania reklam. Czy tak będzie? Oczywiście, że są wątpliwości. Nie chcę porównywać Google do izraelskich firm, które opisywałem wcześniej. Jednak należy patrzeć na ręce każdemu, kto wyciąga je po nasze dane. Wiele osób kupując Fitbit pewnie nigdy nie pomyślało, że ich dane mogą trafić w ręce takiej korporacji i pytanie, czy by tego chcieli.

Dożyliśmy czasów, kiedy nasze prywatne dane są więcej warte niż produkt. Nie ukrywajmy, że Google mogło bardziej zależeć na bazie użytkowników niż na samych produktach Fitbit. Oczywiście, te ostatnie będą dalej służyć korporacji, ale nie są one aż tak cenne jak wiadomości o nas/użytkownikach.

W najbliższym czasie będziemy świadkami wielu ciekawych wiadomości i informacji na takie tematy. Nic dziwnego, bo korporacje są skłonne zbierać dane o nas w każdy możliwy sposób. To jest kapitał, który można wycenić, ale żeby to zrobić należy stworzyć odpowiednie narzędzia. Tak samo potrzebne są narzędzie i przepisy, które będą chronić nas, a nie ułatwiać życie korporacjom. Tego nie można lekceważyć i warto się temu przyglądać.

Warto też zapoznać się ze wspomnianą książką.

Autorka pokazuje, jak patronująca tym procesom Dolina Krzemowa wpływa na każdy sektor światowej gospodarki; jak prognozy naszych zachowań są kupowane i sprzedawane na rynkach prognoz behawioralnych, a bogactwo, wiedza i władza koncentrują się w jednym miejscu na niespotykaną dotąd skalę. Wskazuje, że prawdziwe zagrożenie dla naszego społeczeństwa płynie już nie ze strony totalitarnych państw, lecz ze strony globalnych korporacji, powszechnie inwigilujących nasze zachowania i kuszących obietnicami maksymalnego zysku kosztem demokracji, wolności i – ostatecznie – naszej przyszłości.

źródło Legimi

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Related Posts