Wygląda na to, że zamieszanie wokół chipsetu dla Galaxy S25 FE wreszcie dobiega końca. Najnowsze przecieki rzucają nieco światła na to, co znajdziemy pod maską nadchodzącego „budżetowca wśród flagowców”. I niestety, mam dla Was złe wieści. Bo chociaż wcześniej krążyły plotki, że Samsung może postawić na procesory MediaTek, to wiele wskazuje na to, że tak się jednak nie stanie.
Oczywiście, nikt, kto choć trochę śledzi nowinki technologiczne, nie łudził się, że Samsung wsadzi Snapdragona do Galaxy S25 FE – byłoby to tak niespotykane, że wręcz niemożliwe.
Co napędzi Galaxy S25 FE? Exynos 2400e i znane 8GB RAM
Wygląda na to, że sercem Galaxy S25 FE będzie układ Exynos 2400e, wspierany przez 8 GB pamięci RAM. Jeśli ta nazwa brzmi znajomo, to słusznie – to ten sam procesor, który napędzał poprzednika, czyli Galaxy S24 FE. Dla przypomnienia, Exynos 2400e to nieco „przycięta” wersja pełnoprawnego Exynosa 2400, znanego z modeli Galaxy S24 i S24+ dostępnych na większości rynków.
Moim zdaniem to naprawdę zły ruch. Zmienię zdanie, jeśli Samsung ustali rozsądną cenę dla nadchodzącego Galaxy S25 FE, chociaż – szczerze mówiąc – cudów się nie spodziewam. Spójrzmy prawdzie w oczy: Samsung doskonale zna rynek i wie, że wielu klientów i tak skusi się na nowy model, nawet jeśli pod maską będzie siedział starszy procesor. Jednak jeśli na starcie wycenią go podobnie do Galaxy S24 FE, to – mówiąc wprost – nigdy w życiu nie polecę tego smartfona.
Jeśli Samsung spartaczy wycenę Galaxy S25 FE, to może zaliczyć wtopę większą niż Apple z ich iPhone’em 16e, którego i tak trudno będzie polecić, szczególnie w starciu z klasycznymi „piętnastkami”. No cóż, wygląda na to, że Samsung i Apple uwielbiają ze sobą walczyć na każdym możliwym froncie.
Co więcej, Samsung najwyraźniej nie spieszy się z wprowadzeniem 12 GB RAM jako standardu w swoich modelach FE. Testowany egzemplarz Galaxy S25 FE, który pojawił się w benchmarku, dysponował właśnie 8 GB pamięci operacyjnej. To trochę szkoda, bo apetyt na RAM rośnie, a więcej pamięci zawsze przekłada się na płynniejszą pracę wielozadaniową, szczególnie przy bardziej wymagających aplikacjach i grach.
Warto tutaj przypomnieć, że pierwsze dwa modele z serii Galaxy S FE korzystały z tych samych, topowych układów, co ich flagowi kuzyni bez dopisku „FE”. Samsung zmienił tę strategię przy Galaxy S23 FE, decydując się na zastosowanie rocznych układów Snapdragon i Exynos, które, delikatnie mówiąc, nie należały do demonów prędkości w swojej generacji. Wielu miało nadzieję, że był to jednorazowy eksperyment. Niestety, wygląda na to, że czeka nas powtórka z rozrywki, co może nie spotkać się z entuzjazmem wszystkich potencjalnych nabywców.
A co z wariantem Snapdragon? Raczej marne szanse
Decyzja Samsunga o ponownym wykorzystaniu układu Exynos 2400e w Galaxy S25 FE, szczerze mówiąc, nie jest wielkim zaskoczeniem. Głównym „podejrzanym” jest tutaj koszt. Układy Snapdragon, szczególnie te z najwyższej półki jak Snapdragon 8 Elite (prawdopodobnie napędzający główne modele Galaxy S25, S25+ i S25 Ultra), osiągnęły ceny, które dla producentów stają się coraz większym wyzwaniem. Qualcomm, mając w ręku argument w postaci świetnej wydajności, może dyktować warunki.

W rzeczywistości, chipy Snapdragon stały się na tyle drogie w ostatnich latach, że Samsung musiał sięgnąć po Exynosa nawet w amerykańskiej wersji Galaxy S24 FE. To dość znaczący sygnał. Dlatego, jeśli nie pojawią się jakieś rewolucyjne przecieki sugerujące inaczej, można bezpiecznie założyć, że podobny scenariusz czeka nas w przypadku Galaxy S25 FE. Fani wydajności oferowanej przez układy Qualcomma mogą więc poczuć pewien zawód. Czy to oznacza, że telefon będzie zły? Niekoniecznie, ale różnica w odczuciach z użytkowania, szczególnie w grach, może być zauważalna w porównaniu do topowych Snapdragonów.
Jeden mały plusik na pocieszenie? Aktualizacje oprogramowania
Choć kwestia procesora może budzić mieszane uczucia, jest jeden obszar, w którym Galaxy S25 FE może potencjalnie zyskać przewagę nad swoimi droższymi braćmi z serii Galaxy S25. Chodzi o aktualizacje oprogramowania. Istnieje szansa, że podobnie jak miało to miejsce w przypadku Galaxy S21 FE, nowy Galaxy S25 FE trafi na rynek z nowszą wersją Androida i nakładki One UI od razu po wyjęciu z pudełka, w porównaniu do pozostałych modeli z tej samej linii, które mogą debiutować nieco wcześniej.
Biorąc pod uwagę, że Samsung zapewnia taki sam okres wsparcia (liczbę lat aktualizacji) zarówno dla wariantów FE, jak i tych bez „FE” w nazwie, może to oznaczać ciekawą korzyść. Jeśli S25 FE zadebiutuje z nieco świeższym oprogramowaniem, to jego ostatnią dużą aktualizacją systemu operacyjnego mógłby być Android o numer wyższy niż w przypadku pozostałych modeli S25.
A jakie jest Wasze zdanie na temat tej strategii Samsunga? Czy Exynos w modelu FE to dla Was duży problem, czy może inne aspekty telefonu są ważniejsze? Dajcie znać w komentarzach.
źródło sammobile



