Sony Xperia 5 – smartfon z 2019 będzie też dobry w 2022 roku.

Sony Xperia 5 I – bohater dzisiejszego wpisu i mój codzienny kompan. Jest to jeden z najlepszych smartfonów, z których miałem okazję korzystać i używać na stałe. Ten “staruszek” jest z 2019 roku, a dalej pokazuje na co go stać i widać, że nie podda się jeszcze przez długi czas. Mam więc powody twierdzić, że smartfon nawet z 2019 roku jest w stanie towarzyszyć mi w roku 2022.

Tak. Uważam, że Sony robi najlepsze smartfony na rynku. Piszę to oczywiście ze swojej perspektywy. Można to traktować jako dalszą część recenzji smartfona Xperia 5 I. Ważne jednak żeby pamiętać, że dla kogoś innego Samsung lub Apple może okazać się lepszym wyborem. Nie jestem każdą osobą i nie mam też wymagań każdej osoby. Dla mnie jednak już żaden inny smartfon nie leży tak jak Sony, co ma też swoje złe strony. Przyzwyczajając się do smartfonów Sony skazuję się na mały wybór modeli, które są w dodatku drogie i kiepsko dostępne. Jednak te wady przykrywane są zaletami, a jest ich trochę. Warto tutaj wspomnieć o proporcjach ekranu, a także o aparacie. Po drodze jest jeszcze dobre podejście do systemu i jakość wykonania.

Zacznijmy jednak od tego co mamy na rynku, bo dla niektórych nazwy smartfonów Sony mogą być chaotyczne. Moim zdaniem wszystko jest bardzo logiczne i jest lepiej rozpracowane niż u niejednej konkurencji. Nie ma tutaj kilkunastu modeli, które dzielą się na Ultra, Pro, Pro T, Max Pro itp. Sony zgrabnie podzieliło swoje smartfony na (od mocniejszej serii do budżetowej):

  • Xperia 1
  • Xperia 5
  • Xperia 10

Każda seria ma swoją generację, która oznaczona jest I (mark 1), II (mark 2) lub III (mark 3). Niektórzy stosują jeszcze skrót mk (mark). Tłumacząc to brzmi może skomplikowanie, ale wystarczy spojrzeć na przykład. Ja korzystam z pierwszej generacji Sony Xperia 5 I. Natomiast w tej chwili na rynku jest już trzecia generacja (mark 3) tego modelu – Xperia 5 III. Proste.

Problem pojawia się w momencie premiery innych smartfonów Sony. Takich, których prawie nikt nie kupuje i wy pewnie też nie kupicie. Mowa o smartfonach z serii PRO, która jest już zaadresowana do profesjonalistów lub fanatyków marki. Dla tych, którzy mogą sobie pozwolić na wydanie około 8000 – 10000 złotych. Dlaczego taki rozstrzał cenowy? Ponieważ cena jest różna w zależności od regionu i kursu euro. W Polsce nie ma dostępności tego smartfona, ale to i tak nic nie zmienia, bo nikt by pewnie go nie kupił. Co nie zmienia faktu, że jest to kawał dobrego sprzętu.

Wracając do bardziej przyziemnych smartfonów. Jestem w posiadaniu rewelacyjnej Xperii 5 I i już wiem, że ciężko by mi było przejść na inną markę w tej chwili. Niestety, ale będę “uwięziony” w stajni Sony. Piszę niestety, bo ceny smartfonów Sony należą do wysokich. Kupili mnie przede wszystkim trzema rzeczami: ekranem, przyciskiem do aparatu i wsparciem systemu.

Proporcje ekranu – jest to dosyć kontrowersyjna kwestia w smartfonach Xperia. Nie będę wchodził w dyskusje z przeciwnikami tego rozwiązania, bo rozumiem ich podejście. Ale rozumiem też podejście producenta i to właśnie oni mnie przekonują. Nie znaczy to, że było tak od razu. W moim przypadku Xperia 5 leżała w szafie przez ponad tydzień, zanim wyłączyłem Xiaomi Mi 9 na zawsze. Po pierwszym kontakcie z tym smartfonem Sony odstawiłem go w ciemne miejsce. Stwierdziłem, że proporcje są śmieszne i nie da się tego używać. Teraz już wiem, że ciężko mi używać innych smartfonów. Nie od razu wszystko zaskoczyło. Może dlatego mam lekkiego kaca moralnego po tym jak oceniłem Sony Xperia 10 II. Być może powinienem był dać jej drugą szansę, tak samo jak to zrobiłem z Xperia 5 I? Pewnie już nigdy się tego nie dowiem.

Warto jednak mieć świadomość, że smartfon jest przez to dosyć smukły i śliski. Ja wolałem zakupić do niego etui, co niechętnie robię w przypadku smartfonów. Jednak to był strzał w dziesiątkę, bo za około 20 złotych znalazłem kawał dobrego produktu (to nie jest reklama). Dzięki temu Xperia 5 jeszcze lepiej leży w dłoni, a dodatkowo uzyskałem miejsce na kartę płatniczą, którą chowam za plecami smartfona.

Wiem, że kupując smartfona z wyższej półki konsument powinien oczekiwać wsparcia przez kilka lat, ale tak się nie dzieje. Dlatego przykro mi jest, że muszę bić brawo producentowi, który udostępnia comiesięczne aktualizacje bezpieczeństwa w smartfonie z 2019 roku. To nie jest takie oczywiste, a Sony regularnie częstuje mnie takimi paczkami. Było tak w czerwcu, lipcu, wrześniu (2 razy), październiki i listopadzie. Czekam na grudniową aktualizację, bo wiem już, że Xperia 1 otrzymała taką.

Z drugiej strony. Sony powinno dostać po łapach za popsucie czytnika linii papilarnych, po którejś z aktualizacji. To nie jest tylko mój indywidualny przypadek. Na to cierpią również inni użytkownicy Reddita. Po zainstalowaniu aktualizacji (nie pamiętam której), zdarza się tak, że system odcina czytnik linii papilarnych w wybranych dla siebie momentach. Wtedy pomaga tylko restart smartfona. Na szczęście październikowa (chyba) aktualizacja poprawiła trochę ten problem.

Jeśli chodzi o oprogramowanie, to życzyłbym sobie i innym użytkownikom smartfonów Xperia 1, 5 i 10 mark 1 żeby otrzymali najnowszą aplikację do robienia zdjęć. Aplikacja Photo Pro pojawiła się na smartfonach drugiej i trzeciej generacji i to jest pewien element, który skłaniałby mnie do przesiadki na nowszą odsłonę. Teoretycznie w sklepie Google Play powinno być mnóstwo aplikacji wspierających dobre aparaty i obsługujących pliki RAW. Jednak tak nie jest. Znalazłem tylko dwie aplikacje do robienia zdjęć, które są kompatybilne z Xperia 5 I i potrafią strzelać fotki w RAW. Jest to Lightroom, a drugiej nie pamiętam, bo interfejs tej aplikacji był tak beznadziejny, że ciężko ją nawet polecić do robienia zdjęć. Lightroom też nie jest idealny w obsłudze, więc dla mnie nie ma dobrego rozwiązania. Aplikacja Open Camera nie obsługuje RAW w tym modelu, po pobraniu APK Photo Pro aplikacja zawiesza się, Google Camera nie działa. Sprawdzałem nawet płatne rozwiązania (do 30 złotych), ale nic to nie dało. Więc jeśli macie jakieś pomysły, to z chęcią wysłucham.

Poniżej próbka możliwości aplikacji. Akurat na przykładzie Xperii 1 II, ale w przypadku wersji Xperia 1 I wyglądałoby to podobnie.

Dochodzimy do jednego z głównych elementów, jakim jest aparat. Tutaj jest prawie wszystko czego oczekuję od aparatu w smartfonie, a nawet więcej. Więcej, bo Sony rozpieszcza nas dedykowanym przyciskiem fizycznym na obudowie, a tego nie da się przecenić. Do tego dochodzi bardzo dobra jakość obrazu, w tym naturalne kolory, których ciężko szukać u konkurencji. Na szczęście Sony nie zabija zdjęć jakąś sztuczną inteligencją. W zasadzie, to my mamy największy wpływ na zdjęcie, a nie procesor i jego postprodukcja. Ich aplikacja do zdjęć nie jest idealna, a pewne osoby powinny być wręcz zwolnione z firmy. Mam tutaj na myśli podgląd na ekranie (live view), który ma się nijak do rzeczywistości. Jest on tak beznadziejnej jakości, że ciągle mam wrażenie, że obcuję z bardzo słabym aparatem. Dopiero podgląd wykonanego zdjęcia zdradza nam jakość tego elementu, który jest ponad normę.

Jeśli chodzi o baterię, to Sony poprawiło ten element wraz z kolejnymi aktualizacjami. Co jest bardzo dobrą wiadomością, bo już od dawna czas pracy na baterii stoi na wysokim poziomie. Warto do tego wspomnieć o bardzo dobrym trybie Stamina, który “montowany” jest od lat w produktach Sony. Podobno w najnowszej odsłonie Xperia PRO-I nie jest z tym najlepiej, ale pewnie nigdy sam tego nie sprawdzę.

Sony Xperia 5 I można dostać już dosyć tanio. Przynajmniej jeśli chodzi o używany egzemplarz. Bo niestety, ale nowe modele dalej są dosyć drogie. Utrzymują się na poziomie 1500 złotych i tak szybko nie topnieją ich ceny. Pamiętajcie jednak o tym, że jest to smartfon z nietypowymi proporcjami. Więc jeśli nie masz pewności, to w miarę możliwości udaj się do sklepu i “zmacaj” smartfona z tej serii.

Weź jeszcze pod uwagę dostępność innych systemów na ten sprzęt, a raczej ich brak. Na ten moment nie ma żadnego alternatywnego rozwiązania. Myśląc o instalacji Lineage OS, lub czymś podobnym, przestań myśleć o Sony Xperia 5 I. To nie ten adres niestety.

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *

Related Posts