Na popularnym kanale YouTube JerryRigEverything, prowadzonym przez Zacka Nelsona, pojawił się niedawno materiał poświęcony smartfonowi Google Pixel 9a. Jak zwykle, telefon przeszedł serię rygorystycznych testów wytrzymałościowych, a następnie został rozebrany na czynniki pierwsze.
Choć Pixel 9a poradził sobie z próbami zarysowań czy wygięcia, to właśnie proces demontażu, a konkretnie wymiany baterii, stał się źródłem sporych kontrowersji i tytułu filmu, który brzmi dość jednoznacznie: „DO NOT BUY THE GOOGLE PIXEL 9a”. Co ciekawe, sam telefon testy wytrzymałościowe przeszedł całkiem nieźle.
Po obejrzeniu tego filmu większość widzów zostanie z jednym hasłem w głowie: „Nie kupuj Google Pixel 9a”. I z przekonaniem, że Google to zło, baterie są beznadziejne, a firma ma ekologię głęboko gdzieś. Bo nie oszukujmy się — większość osób nawet nie pomyśli, by zweryfikować tezy tak „znamienitego” youtubera i „fachowca” klasy światowej.
Testy wytrzymałościowe Pixela 9a i zaskakujący werdykt
Google Pixel 9a, jak wspomniano, wyszedł z tej części testów obronną ręką. Jednak tytuł filmu sugeruje coś zupełnie innego, a powodem ma być problematyczna wymiana baterii.
Zdaniem Zacka, Google zastosowało w modelu 9a tak duże ilości kleju, że usunięcie akumulatora jest niemal niemożliwe. Taka praktyka, według twórcy, negatywnie wpływa na możliwość samodzielnej naprawy, co w dłuższej perspektywie ogranicza wybór konsumentów i podważa deklarowane przez Google dążenia do ułatwiania recyklingu. Pierwsze wrażenie po obejrzeniu materiału może być takie, że w pełni zgadzamy się z youtuberem. W końcu kto z nas chciałby mieć problem z wymianą zużytego ogniwa?
Spójrzmy prawdzie w oczy: większość z Was i tak nie dotknie tej baterii przez całe 7 lat (tyle mają trwać aktualizacje w Pixelach) – prędzej wymienicie telefon na nowy. Jasne, pozostaje jeszcze kwestia ekologii, bo te wszystkie zużyte baterie ostatecznie trafią na wysypisko. Zresztą, sam youtuber o tym wspomina. Tyle że chyba zapomniał o jednym, mega ważnym szczególe: o instrukcji obsługi od samego producenta.
Czy JerryRigEverything pominął instrukcję obsługi Google Pixel 9a?
Jednak po chwili refleksji pojawia się pytanie: czy aby na pewno sytuacja jest tak jednoznaczna? Krótkie poszukiwania w internecie szybko prowadzą do dyskusji użytkowników i poradników, które sugerują, że kluczem do bezproblemowej wymiany baterii w Pixelu 9a jest… zapoznanie się z instrukcją serwisową. Okazuje się, że jednym z kluczowych etapów, który ułatwia demontaż baterii, jest odpowiednie podgrzanie telefonu. Ten krok ma rzekomo sprawić, że klej staje się bardziej plastyczny, a wyjęcie ogniwa przestaje być wyzwaniem.
No właśnie, czy osoba prowadząca kanał JerryRigEverything, nazwijmy go umownie Jerry, zastosowała się do tych zaleceń? Wygląda na to, że nie. W materiale wideo nie widać, aby telefon był podgrzewany przed próbą usunięcia baterii. To o tyle zastanawiające, że, jak słusznie zauważyli niektórzy komentujący, w przypadku telefonów innych marek, takich jak Samsung czy Apple, Zack często postępuje zgodnie z wytycznymi producenta. Tutaj jednak można odnieść wrażenie, że podejście było bardziej improwizowane, w stylu „a po ch.. mi instrukcja, dam radę bez niej”. Niestety, większość widzów prawdopodobnie nie zweryfikuje tych informacji i oprze swoją opinię wyłącznie na przekazie popularnego influencera.
Moim zdaniem, takie podejście jest bardzo dyskusyjne. Oczywiście, idealnie by było, gdyby wymiana baterii była prosta nawet bez szczegółowej lektury instrukcji, ale pominięcie oficjalnych zaleceń producenta, zwłaszcza gdy dotyczą one tak newralgicznego punktu, może prowadzić do mylnych wniosków.
Sprawa demontażu baterii w Google Pixel 9a przez JerryRigEverything budzi mieszane uczucia. Z jednej strony, krytyka nadmiernego użycia kleju jest często uzasadniona. Z drugiej, jeśli producent przewidział procedurę ułatwiającą wymianę, a ta została pominięta, trudno jednoznacznie ocenić stopień trudności naprawy.
Co sądzicie o tej sytuacji?



