Trzeba jasno powiedzieć: sztuczna inteligencja to dla Google z jednej strony ogromna szansa, a z drugiej – spore wyzwanie. Przez moment wydawało się nawet, że eksperci ogłoszą koniec monopolu Google w wyszukiwarkach. Jak to jednak bywa z głośnymi przepowiedniami, podchodziłem do nich sceptycznie. Takie zmiany wymagają czasu, a wielu z tych „specjalistów” już nieraz wieszczyło upadek innych gigantów. Zwłaszcza że Google „uśmiercano” już tyle razy.
Gigant z Mountain View jednak umie grać w tę grę. Nawet jeśli zaliczy wpadkę, jak z asystentem Bard, potrafi wyjść z sytuacji obronną ręką, czego dowodem jest Gemini. Nie da się ukryć, że ludzie w Google potrafią wyciągać wnioski i, co tu dużo mówić, pieniądze z naszych kieszeni. Ale wróćmy do sedna.
Google potwierdza swoją dominację na trwającej właśnie konferencji I/O, pokazując, jak szybko adaptuje się do dynamicznego świata AI. Kluczowym newsem jest natychmiastowe wdrożenie przycisku AI Mode w wyszukiwarce dla wszystkich użytkowników w USA. Wygląda na to, że plotki o zastąpieniu legendarnego przycisku „Szczęśliwy traf” przez AI Mode właśnie stają się faktem.
Google bawi się kosztem innych
Google, mimo że być może jeszcze ostatecznie nie zdecydowało, czy całkowicie oddzielić AI od swojej flagowej wyszukiwarki, z pewnością nie boi się eksperymentować. Mam jednak nadzieję, że firma nie pójdzie na całość i nie zastąpi tradycyjnej wyszukiwarki sztuczną inteligencją. Chociaż już teraz wielu ekspertów SEO ma niemałe obawy.
Mnie jednak ciągle zastanawia, jaki wpływ AI będzie miało na odwiedzalność i monetyzację stron internetowych. Coraz głośniej mówi się, że sztuczna inteligencja już teraz mocno uderza w odsłony i interakcje na wielu witrynach. Jak Google zamierza rozwiązać ten problem, żeby właściciele większych serwisów internetowych nie byli, mówiąc wprost, wkurzeni? Nie mam bladego pojęcia.
Jednak wiem jedno: Google ma to głęboko gdzieś. Wyszukiwanie z AI to nowość, więc firma zawsze może zasłonić się brakiem odpowiednich regulacji. Wystarczy przypomnieć sobie początki Google, kiedy to firma bez skrupułów żerowała na naszych zachowaniach w sieci – po prostu zbierała nasze prywatne informacje za darmo, tłumacząc to troską o lepsze wyniki wyszukiwania. Zbierali tzw. nadwyżki behawioralne. Co ciekawe, robią to do dziś, chociaż na wyszukiwarce zarabiają krocie dzięki reklamom. Bardzo ciekawie opisano to w książce Wiek kapitalizmu inwigilacji, którą serdecznie polecam.
Nie oszukujmy się – Google jest wiecznie głodne i głuche na krzyki nawet największych graczy na rynku portali internetowych. Pewnie za jakiś czas opublikują nową politykę prywatności, którą i tak trzeba będzie klepnąć, bo inaczej wylatujesz z wyników Google. A kogo na to stać?
Ale do brzegu ….
AI Mode w wyszukiwarce Google – co nowego dla użytkowników?
Google oficjalnie potwierdziło, że od dnia rozpoczęcia I/O, AI Mode trafia do wszystkich w USA. Co istotne, aby skorzystać z tej nowości, nie trzeba już zapisywać się do programu Labs, gdzie firma testuje swoje eksperymentalne funkcje AI. Użytkownicy od razu zyskują dostęp do multimodalnych podpowiedzi i zaawansowanego wnioskowania w odpowiedziach.
Choć AI Mode startuje z, powiedzmy sobie szczerze, podstawową funkcjonalnością, Google przedstawiło ambitny plan rozwoju. Firma chce przekształcić ten tryb w pełnoprawnego asystenta, wyposażonego w zdolności do przeprowadzania głębokich badań.
Większość zapowiedzianych nowości najpierw trafi do testów w wąskich grupach w ramach programu Labs, zanim zostanie zintegrowana z głównym AI Mode. Pierwszą z nich jest Deep Search, wykorzystujący model Gemini Deep Research, który pozwoli na uzyskiwanie szczegółowych odpowiedzi wraz z cytatami.
Wraz z tak głęboką integracją AI, Google stawia również na personalizację. Możemy spodziewać się sugestii w AI Mode bazujących na naszych wcześniejszych zapytaniach oraz integracji z innymi aplikacjami Google, na początek z Gmailem, podobnie jak ma to miejsce w Gemini. Personalizacja obejmie także wizualną reprezentację danych – AI Mode będzie potrafiło tworzyć niestandardowe grafiki dotyczące na przykład sportu czy finansów, a wkrótce także innych dziedzin. To pozwoli na szybsze przyswajanie statystyk bez konieczności analizowania stosów liczb.
Co o tym wszystkim myślicie? Więcej na temat projektu przeczytacie na blogu Google.



