Close Menu
Androidowy.plAndroidowy.pl
    Facebook X (Twitter) Instagram
    Facebook X (Twitter)
    Androidowy.plAndroidowy.pl
    • Tanie laptopy Dell
    • Smartfony i elektronika
    • Testy i recenzje
    • Poradniki
    • Oprogramowanie
    • Mapy
    Androidowy.plAndroidowy.pl
    ads 4050225 1920

    Podsłuchuje Cię telefon? Nie, ale prawda jest gorsza

    GrzegorzBy Grzegorz13/05/20255 komentarzy Oprogramowanie

    Pewnie każdemu z nas zdarzyło się przeżyć tę dziwną chwilę – rozmawiasz o czymś ze znajomymi, a chwilę później na Facebooku czy Instagramie widzisz reklamę dokładnie tego produktu lub usługi. To uczucie jest na tyle niesamowite, że najprostsze wyjaśnienie, jakie przychodzi do głowy, to ciągły podsłuch przez mikrofon smartfona. W końcu jak inaczej Facebook, Google czy Apple mogłyby tak trafnie dobierać reklamy, jeśli nie przez wyłapywanie słów kluczowych z naszych prywatnych rozmów? Oczywiście, giganci technologiczni zaprzeczają, ale ziarno niepewności pozostaje.

    Tutaj znajdziecie TOP 5 najlepszych przeglądarek na Androida i komputer.

    Tutaj znajdziecie najlepsze przeglądarki na Androida, które dbają o Waszą prywatność.

    Problem w tym, że mimo lat podejrzeń i wielu anegdotycznych historii, nikt nigdy nie przedstawił twardych dowodów na to, że nasze telefony non-stop nasłuchują otoczenia w poszukiwaniu tematów na reklamy. To jedna z tych technologicznych teorii spiskowych, która wydaje się niezwykle trwała, ale czy jest prawdziwa? Szczerze mówiąc, wszystko wskazuje na coś znacznie bardziej złożonego i, w pewnym sensie, bardziej niepokojącego niż prosty podsłuch.

    Na blogu New Atlas natknąłem się na ciekawy artykuł, który opisuje te zjawiska i rozprawia się z mitem ciągłego nasłuchiwania przez telefony. Przynajmniej tak twierdzą autorzy artykułu, ale ja – cóż – pozostanę przy swojej ulubionej teorii spiskowej o mikrofonach, które działają w naszych telefonach bez przerwy (a co!). To, że technologiczni giganci (Facebook czy Google) faktycznie stosują całą masę innych metod do śledzenia nas, wcale nie wyklucza, moim zdaniem, że i mikrofony nie są czasem w użyciu do podsłuchiwania rozmów.

    To tylko teoria, której nie potwierdzam (!)

    Czy Facebook naprawdę nas podsłuchuje?

    Teoria o smartfonach podsłuchujących nasze prywatne rozmowy jest jedną z najbardziej uporczywych w świecie technologii. To niesamowite uczucie synchronizacji, gdy widzisz reklamę czegoś, o czym właśnie mówiłeś, potrafi zmrozić krew w żyłach. Najprostsze wyjaśnienie, jakie przychodzi do głowy, to oczywiście bezpośrednia inwigilacja. No bo jak inaczej Facebook czy Google miałyby wiedzieć? Firmy te oczywiście zaprzeczają.

    W 2024 roku pojawiła się informacja, która miała być rzekomym dowodem – firma Cox Media Group (CMG) chwaliła się systemem „Active Listening”. Miał on wychwytywać „dane o intencjach w czasie rzeczywistym” za pomocą mikrofonu smartfona i wykorzystywać je do targetowania reklam. Brzmi jak potwierdzenie teorii, prawda? Jednak szybko okazało się, że sprawa jest bardziej skomplikowana. Giganci technologiczni jak Google czy Meta natychmiast odcięli się od CMG, a sama firma wycofała produkt, twierdząc, że chodziło o fragmenty nagrań po aktywacji asystenta głosowego (np. „Hej Google”), a nie ciągły nasłuch. To pokazuje, jak delikatny jest to temat.

    Wcześniej, w 2019 roku, media obiegła też informacja, że Facebook zlecał zewnętrznym firmom transkrypcję anonimowych nagrań audio z Messengera. Celem miało być ulepszanie algorytmów rozpoznawania mowy. Choć Facebook twierdził, że użytkownicy wyrazili na to zgodę (co było kwestionowane), nagłówki krzyczały: „Facebook przyznaje, że słuchał rozmów!”. To tylko dolało oliwy do ognia tlącej się teorii spiskowej, mimo że Mark Zuckerberg wielokrotnie zapewniał, np. przed amerykańskim kongresem, że firma nie wykorzystuje mikrofonu do celów reklamowych.

    Eksperymenty i logika mówią „nie”. Dlaczego ciągłe nasłuchiwanie jest nierealne?

    No dobrze, ale czy ktoś to sprawdził? Tak. W 2019 roku firma Wandera, zajmująca się cyberbezpieczeństwem mobilnym, przeprowadziła prosty test. Umieścili telefony (iPhone i Samsung Galaxy) w pokoju i przez trzy dni, po 30 minut dziennie, odtwarzali reklamy karmy dla zwierząt. Sprawdzano dwie rzeczy: czy w aplikacjach pojawią się reklamy karmy oraz czy wzrośnie zużycie danych i baterii.

    Wyniki? Zero reklam karmy dla zwierząt. Co ważniejsze, zużycie danych i baterii oraz aktywność w tle były praktycznie identyczne jak w cichym pokoju kontrolnym. Gdyby aplikacje ciągle nagrywały i wysyłały dźwięk do chmury, musiałoby to zostawić wyraźny ślad w postaci zwiększonego transferu danych. Jak zauważyli inżynierowie Wandery, transfer był znacznie niższy niż ten generowany przez aktywnego asystenta głosowego.

    Potwierdza to argumentację Antonio Garcii-Martineza, byłego menedżera produktu w Facebooku. Już w 2017 roku tłumaczył on w „Wired”, dlaczego ciągłe nasłuchiwanie jest technicznie i ekonomicznie absurdalne. Wymagałoby to nagrywania wszystkiego, co słyszy telefon – odpowiednik nieustannego połączenia głosowego z serwerami Facebooka. Przekładałoby się to na gigantyczne ilości danych (szacował je na około 20 petabajtów dziennie tylko w USA) i ogromne obciążenie dla procesora telefonu, co byłoby natychmiast zauważalne i praktycznie niemożliwe do ukrycia. Pomysł skanowania dźwięku lokalnie w poszukiwaniu słów kluczowych również jest mało realny ze względu na obciążenie CPU i liczbę potencjalnych słów kluczowych.

    Co ciekawe, inne badanie, przeprowadzone przez naukowców z Northeastern University, nie wykazało żadnych „wycieków” audio z mikrofonu. Odkryli za to coś innego, równie niepokojącego: niektóre aplikacje (ponad 9000 z 17 000 badanych miało takie uprawnienia) potrafiły robić zrzuty ekranu lub nagrywać aktywność na ekranie i wysyłać te dane do firm trzecich. To pokazuje, że zagrożenia prywatności mogą czaić się gdzie indziej.

    Prawda jest gorsza. Jak Facebook naprawdę wie, czego chcesz?

    Skoro nie mikrofon, to co? Odpowiedź jest prosta, choć może wydać się bardziej przerażająca. Facebook (i inne platformy) po prostu nie potrzebują podsłuchiwać Twoich rozmów, bo mają o Tobie gigantyczną ilość innych danych. Jak ujął to Garcia-Martinez: „Brutalna prawda jest taka, że Facebook ma znacznie lepsze sposoby, by Cię targetować”.

    Pomyślmy:

    • Lokalizacja: Wiedzą, gdzie jesteś niemal w każdej chwili.
    • Znajomi i interakcje: Wiedzą, kim są Twoi znajomi, co ich interesuje, z kim spędzasz czas (np. przez tagowanie zdjęć, wspólne wydarzenia, bliskość geograficzną).
    • Aktywność online: Śledzą Cię na różnych urządzeniach, wiedzą, jakie strony odwiedzasz (przez piksele śledzące), co klikasz, co lubisz, co komentujesz.
    • Dane z innych źródeł: Mogą łączyć dane z Twojego profilu z informacjami od sprzedawców (np. programy lojalnościowe powiązane z Twoim e-mailem czy numerem telefonu), a nawet śledzić zakupy w sklepach stacjonarnych.
    • Metadane: Na Androidzie mogą zbierać metadane o połączeniach i SMS-ach (kto, kiedy, jak długo – nie treść).
    • Nawet to, czego nie publikujesz: Facebook potrafi śledzić tekst, który wpisujesz w okienko statusu, nawet jeśli go ostatecznie skasujesz i nie opublikujesz.

    Cała ta ogromna masa danych trafia do algorytmów, które potrafią z zadziwiającą (czasem) trafnością przewidzieć Twoje potrzeby i zainteresowania. Jeśli rozmawiałeś ze znajomym o ślubie kolegi, a potem widzisz reklamę garniturów, to niekoniecznie dlatego, że Facebook „usłyszał”. Może algorytm połączył fakt, że byłeś niedawno w tej samej lokalizacji co znajomy (który np. szukał informacji o ślubach), z Twoim wiekiem, płcią i historią zakupów.

    Prawdziwy problem leży gdzie indziej

    Podsumowując, uporczywy mit o telefonach podsłuchujących nasze prywatne rozmowy, by wciskać nam reklamy, wydaje się nie mieć solidnych podstaw w technicznych realiach. Brak twardych dowodów, logistyczne i techniczne trudności oraz konsekwentne zaprzeczenia firm technologicznych (hehe) wskazują, że to raczej miejska legenda, podsycana naszą naturalną podejrzliwością wobec „zbyt trafnych” reklam. Jednak prawda o tym, jak naprawdę działają cyfrowe systemy reklamowe, może być znacznie bardziej złożona i potencjalnie bardziej niepokojąca.

    Firmy technologiczne dysponują dziś niewyobrażalnymi zbiorami naszych danych, pochodzących z dziesiątek różnych źródeł – od naszej fizycznej lokalizacji, przez historię przeglądania internetu, po analizę naszych relacji społecznych. Zaawansowane algorytmy, których działanie często jest „czarną skrzynką” nawet dla ich twórców, przetwarzają te dane, tworząc niezwykle szczegółowe profile psychologiczne i behawioralne, pozwalające przewidywać nasze potrzeby i zachowania z czasem zadziwiającą trafnością.

    To właśnie ta wszechobecna, wielopoziomowa inwigilacja cyfrowa i moc algorytmów stanowią prawdziwe wyzwanie dla naszej prywatności w XXI wieku. Być może łatwiej jest nam uwierzyć w prosty scenariusz podsłuchu przez mikrofon, ale rzeczywistość cyfrowego marketingu jest znacznie bardziej skomplikowana i, szczerze mówiąc, ma w sobie coś z dystopijnej wizji przyszłości.

    Więc nie, Twój telefon najprawdopodobniej nie nagrywa potajemnie Twoich rozmów, aby serwować Ci reklamy. Techniczne i logistyczne przeszkody są zbyt duże. Prawdziwym powodem tych „przerażająco trafnych” reklam jest ogromna ilość danych, które dobrowolnie (choć często nieświadomie) udostępniamy, oraz niezwykle skomplikowane algorytmy, które potrafią je analizować i przewidywać nasze zachowania. I to właśnie ta skala gromadzenia danych i możliwości ich przetwarzania jest, moim zdaniem, znacznie bardziej niepokojąca niż prosty podsłuch.

    Co sądzicie o takim poziomie zbierania danych? Czy czujecie się komfortowo z faktem, że algorytmy wiedzą o Was tak wiele, analizując Wasze cyfrowe ślady? Dajcie znać w komentarzach, co o tym myślicie.

    Previous ArticleRynek odnowionych telefonów rośnie, a Polacy kupują inaczej niż myśleliśmy
    Next Article Notatki Google Keep wreszcie się zmieniają. Na to czekaliśmy?
    Grzegorz

    Podobne ARTYKUŁY

    Promocje

    Motorola pokazała swoje nowe smartfony. Edge 70 ma zaledwie 6 mm grubości

    05/11/2025
    Artykuł sponsorowany

    Narzędzia do podsłuchu w służbie rodziców – jak działa aplikacja SpyONE?

    17/10/2025

    5 komentarzy

    1. raj on 18/05/2025 02:38

      1) Lokalizacja: Nie wiedzą, bo nie mam smartfona. Po adresie IP mogą co najwyżej w przybliżeniu wiedzieć, gdzie mieszkam – i tyle.
      2) Znajomi i interakcje: Konta na Facebooku używam tylko do Messengera. Niczego nie taguję, nie lajkuję, nie zapisuję się do żadnych wydarzeń.
      3) Aktywność online: Używam adblockera – czy ktoś jest na tyle głupi, że nie używa? – a ten blokuje m.in. trackery Facebooka. Poza tym nigdy nie jestem zalogowany do Facebooka w przeglądarce – do Messengera mam osobną aplikację.
      4) Dane z innych źródeł: Konto na Facebooku mam założone na pseudonim i inny email niż ten, którego zwykle używam. Znajomi i tak wiedzą że ten profil to ja. Numeru telefonu Facebookowi nie podałem. To chyba standard dla rozsądnego człowieka?
      5) Metadane: Nie mam smartfona, nic nie zbiorą.
      6) Nawet to, czego nie publikujesz: nic nie wpisuję „w okienko statusu”. Co najwyżej mogą bazować na tym, co wpisuję w rozmowach na Messengerze (chociaż podobno obecnie jest to szyfrowane E2E, ale ja im nie wierzę). Ale te rozmowy zwykle dotyczą umawiania się na spotkania, niewiele więcej 🙂 Nawet zwykle nie piszemy, gdzie te spotkania, bo generalnie wszyscy wiemy gdzie, tylko termin i kto będzie 🙂

      Reply
      • Artur on 21/05/2025 16:30

        1. Poważnie nie masz komórki? A jak jesteś poza domem i musisz zadzwonić?
        2. Wiedzą z kim rozmawiasz. To już dużo daje.
        3. Prawdopodobnie już dawno mają te adblokery rozpracowane. Za duży biznes, żeby odpuścili.
        4. Znajomi wiedzą. I algorytmom to wystarczy. Zresztą jest jeszcze IP, MAC itp.
        5. Teraz metadane masz nawet w aparacie fotograficznym.
        6. Algorytm widzi, że messenger był aktywny. Widzi z kim pisałeś. A potem widzi, gdzie ci ludzie poszli ze swoimi smartfonami.

        Reply
    2. Paweł on 15/05/2025 15:55

      Hmm… ok. historia prawdziwa.
      Wychodzę w pracy na przerwę na fajkę i idzie ze mną jeden z pracowników firmy.
      Kolega opowiada mi jak to wczoraj zabrał syna na ściankę wspinaczkową i jak fajnie się bawili.

      Wracam z przerwy i co widzę na swoim telefonie?
      Reklamy sprzętu do wspinaczki, m.in. firmy Petzl.

      Jak to się mogło stać, skoro nigdy się nie wspinałem i bodaj nigdy nie szukałem sprzętu do wspinaczki ani nic podobnego

      Reply
      • Adam on 15/05/2025 20:13

        Artykuł odpowiada na Twoje pytanie (bliskość geograficzna)

        Reply
        • greq on 21/05/2025 11:32

          Ciekawe, że „algorytm” wybrał z mrowia innych „bliskości geograficznych” tą właśnie, a nie inną która wyświetliła by mu depilatory i maszynki do golenia, których szukała koleżanka z działu, tuż przed wspólnym zaparzaniem kawy….

          Reply
    Leave A Reply Cancel Reply

    Najnowsze

    Programy geodezyjne na Androida

    05/04/2026

    Darmowe programy antyszpiegowskie na Androida

    31/03/2026

    Aplikacje ułatwiające pracę przedstawicieli handlowych

    27/03/2026

    Smartwatche z eSIM — Kompletny Ranking 2026

    24/03/2026

    Bezpieczeństwo w sieci: 16 praktycznych porad, które realnie Cię ochronią

    02/03/2026
    Testy

    Podcast #3 – Google Pixel 9 po kilku miesiącach.

    19/08/2025

    Recenzja Sony Xperia 1 VI – czy warto? [wideo]

    03/07/2025

    Recenzja telefonu Google Pixel 9a – czy warto go kupić?

    29/11/2025

    Dlaczego porzuciłem Obsidian i Notion na rzecz… Evernote? Moja niepopularna decyzja.

    16/05/2025
    Androidowy.pl
    Facebook X (Twitter)
    © 2026 Androidowy.pl Kontakt. Polityka prywatności

    Type above and press Enter to search. Press Esc to cancel.