Bard to eksperymentalny chatbot oparty na sztucznej inteligencji, który został stworzony przez Google. Bard potrafi nie tylko prowadzić rozmowę z użytkownikiem, ale także korzystać z informacji dostępnych w internecie za pomocą wyszukiwarki Google. Bard jest oparty na modelu językowym LaMDA, który umożliwia generowanie naturalnych i spójnych odpowiedzi na różne tematy.

Bard ma być konkurencją dla Chat GPT i Binga od Microsoftu. Google chce rzucić rękawicę tym dwóch ostatnim usługom, które zaprzyjaźniły się na polu sztucznej inteligencji. Microsoft jest bardzo mocnym i kluczowym partnerem Open AI.

Jednak Bard nie ma prostej ścieżki, a ostatnio trafia nawet na poważne przeszkody. Nie twierdzę, że powalą nową usługę giganta. Tak na pewno nie będzie. Każda nowa aplikacja, oprogramowanie, usługa od Google trafia na szereg nieprzychylnych komentarzy. Te jednak nie powstrzymują Google przed wprowadzeniem na rynek nowych produktów. Nawet jeśli chodzi o prywatność użytkowników, Dobrze wiemy, że Google ma ciemną historię, w trakcie której zbierał dane użytkowników w dosyć niejasny sposób. Jednak ta historia ciągnie się za firmą do tej pory, bo nigdy się nie skończyła.

Można rzecz więcej. Firma ciągle zapisuje nowe karty w tej historii. Tym razem chodzi o uczenie się Bard. W sieci zawrzało, że nowa usługa miałaby się uczyć na prywatnych mailach użytkowników Gmail.  Najpierw zaczęło się od niewinnego pytania pracownicy Microsoft:

W czacie Bard zapytała wprost. Skąd pochodzi jego zestaw danych, którymi się posiłkuje. Bard był (według autorki tweeta) dosyć szczery i wyznał, że dane pochodzą między innymi z Gmail. Akurat tutaj nie robiłbym z tego afery, bo dobrze wiemy, że takie czaty mają tendencję do zmyślania odpowiedzi. Bard jest na bardzo wczesnym etapie rozwoju, a już na pewno był w dniu 21 marca 2023. Można obstawiać, że Bard pisał tutaj dla samej odpowiedzi. Taka sztuka dla sztuki.

Google odpowiedziała na ten zarzut twierdząc, że Bard jest usługą eksperymentalną skłonną do popełniania błędów (luźne tłumaczenie), ale nie bazuje danych z Gmaila.

Jednak…

Niby racja, niby odpowiedzieli, niby wiemy, że to wczesny produkt, ale… Dalej mowa o Google i o prywatności. W takim przypadku nie można stawiać znaku równości pomiędzy nimi. Albo Google albo prywatność. Więc nie do końca wierzę w to, że Google nie pozwoliła usłudze Bard wejść buciorami w prywatne dane użytkowników Gmail lub innych usług Google.

Bard nie jest jedynym modelem uczenia maszynowego Google skoncentrowanym na języku. Każdy, kto korzystał z Gmaila w ciągu ostatnich kilku lat, wie o funkcjach Inteligentnego tworzenia wiadomości i Inteligentnej odpowiedzi, które automatycznie uzupełniają zdania na bieżąco.

Zgodnie z dokumentem Google z 2019 r. wprowadzającym Smart Compose, funkcja została przeszkolona w zakresie „wiadomości e-mail skomponowanych przez użytkownika”. Wraz z treścią e-maila model wykorzystał również tematy, daty i lokalizacje tych e-maili. Możemy domyślać się, że niektóre elementy Bard wykorzystują gotową technologię, która zdobyła dane na podstawie prywatnych maili użytkowników.

Tak przynajmniej twierdzi i sugeruje nam były inżynier Google. Według niego Bard wykorzystuje fundamenty Smart compose (Inteligentne tworzenie wiadomości i odpowiedzi).

twitter jpg

Najważniejsze w tym wszystkim jest to, że Google najpierw zaprzecza, że Bard nie uczył się na mailach użytkowników. Później wychodzą na jaw informacje, że bazuje na innych technologiach, które czerpały z takich danych. Na koniec tłumaczą, że Bard nie wykorzystuje danych z Gmail do dalszej nauki, ale nie zaprzecza jakoby nie został dzięki nim przeszkolony. To wszystko idealnie wpasowało się w już i tak ciemną stronę Google. Mówcie co chcecie, ale dalej będę za dywersyfikowaniem swoich danych. Jeśli ktoś jest chętny i ma dużo silnej woli, to może również pójść w stronę Degoogle.

Tutaj przeczytacie więcej: Why won’t Google give a straight answer on whether Bard was trained on Gmail data? – Read more (skiff.com)

Google chyba ma problem z blokowaniem odpowiedzi w Bard. Do tej pory Bard przyznaje, że ma dostęp do wiadomości Gmail. Sztuczna inteligencja nie odpowie na proste pytanie, ale wystarczy zadać je odpowiednio i do wszystkiego się przyznaje.

 

Na blogu mogą pojawiać się linki partnerskie. Dzięki Tobie mogę być niezależny. To nic nie kosztuje. Dziękuję!

Dołącz do klubu Androidowy!
Jest nas 500+

* wymagane

Autor na blogu technologicznym Androidowy.pl Od ponad 13 lat w branży technologicznej. Technologia ma być praktyczna.

Skomentuj mój tekst