Alexa od Amazon

Alexa od Amazon nie jest miłym gościem. Asystentom głosowym mówię NIE.

Alexa od Amazon, Asystent Google, Siri od Apple – tematy te rozpalają użytkowników w Polsce. Kiedyś również podniecałem się, gdy Google ogłosiło swój produkt, a ja oczekiwałem na jego debiut nad Wisłą. Doczekałem się tylko częściowo, ale przynajmniej już nie ubolewam nad tym. Nawet cieszę się, że to wszystko jest tak opóźnione. Nie jestem zwolennikiem szybkiego wprowadzania podobnych rozwiązań, ze względu na ignorowanie naszej prywatności. Z drugiej strony, nie jestem ignorantem i wiem, że to kwestia czasu, bo użytkownicy dalej są głodni nowych technologii. Dalej będą kupować sprzęty, które zbierają i wysyłają informacje do producentów, by zarobić na nich jeszcze więcej.

Alexa od Amazon w Polsce.

Amazon zaczął poszukiwania użytkowników, którzy zechcieliby testować asystenta głosowego Alexa w Polsce. Na ten moment nie wiadomo, czy chodzi o pełną polską usługę, czy tylko wykastrowany produkt, jak to ma miejsce w przypadku Google. To nie zmienia faktu, że chętni się znajdą. Od jakiegoś czasu zaczął mnie dziwić fakt, że Polacy tak niecierpliwie oczekują asystentów głosowych Google i Amazon. Firm, które i tak ich lekceważą, kiedy jest im to na rękę.

Z drugiej strony wiedzą o nas tyle, że zdają sobie sprawę kiedy wprowadzić nowy produkt do Polski, bo będzie opłacalny. Robią to wszystko z naszą pomocą, o czym nie wszyscy mogą wiedzieć. Podstawiamy im swoje dane, żeby zebrali jeszcze więcej danych. Wydajemy na nich pieniądze, by zarobili jeszcze więcej pieniędzy.

Alexa – najlepszy słuchacz.

Trzeba przyznać, że głośnik giganta może być najlepszym przyjacielem człowieka. Bez przerwy i bez narzekania będzie nas słuchać. Alexa od Amazon będzie witany brawami, ale trzeba pamiętać, że w jakimś stopniu jest to szkodliwy produkt. Należy pamiętać, że głośniki z asystentem Amazonu podsłuchują użytkowników przez cały czas. Wiedzą o klientach wszystko, bo służą do robienia list zakupów, „przeglądania” stron internetowych, słuchania muzyki, wysyłania maili i wielu innych rzeczy.

I to nie wszystko, bo Alexa nie filtruje rozmówcy, więc potrafi nasłuchiwać postronne osoby. Wchodzisz do mieszkania znajomego i jesteś nagrywany przez Amazon, a to nie jest już takie wyczekiwane. Oczywiście, asystent może w pewnych działaniach być bardzo pomocny, ale moim zdaniem nie kosztem inwigilacji.

The Verge opisywał kontrowersyjne przypadki, a mi szczególnie w pamięci zapadł jeden. Kiedy to Alexa od Amazon “przypadkowo” wysyłała prywatne nagrania użytkownika innej osobie. Wszystko przez niezrozumienie komendy. Oczywiście Amazon nie przyznał się wtedy do tego, że chodziło o ciągłe nasłuchiwanie, tylko, że głośnik źle zrozumiał słowo i został wybudzony. To wina użytkownika przecież.

Równie dobrze tutaj mógłbym pisać o konkurencyjnej usłudze, bo Google i Apple też mają wiele na sumieniu. Warto jednak uświadamiać, że nie jesteśmy użytkownikami/klientami i nieważne czy zapłaciliśmy za produkt czy nie. To my jesteśmy produktem, narzędziem przynoszącym kolejne zyski korporacjom.

Kolekcjonerzy danych.

W ostatnim czasie coraz więcej dowiadujemy się o zbieraniu informacji. Tutaj można wspomnieć nawet o samochodach, które od jakiegoś czasu również kolekcjonują nasze dane. O ile wykorzystanie takich danych do ścigania przestępstw jest usprawiedliwione, o tyle innych przypadków nie da się bronić. Zapominamy w ilu sprzętach przechowywane są nasze informacje i do ilu instytucji one trafiają, a można byłoby to w prosty sposób ograniczyć.

Wystarczy przestać obwieszać się opaskami, włączać wszędzie lokalizację, ograniczyć kontakt z asystentami głosowymi. Przestać podniecać się każdym produktem, którego producent nazwie smart. Bo przecież nie musimy od razu opisywać każdej poduszki i każdego urządzenia, które zbiera nasze dane i pięknie prezentuje je w aplikacji. Takie rzeczy sprzyjają producentom, a nie konsumentom.

Nie jestem zwolennikiem używania produktów, które nie są w pełni sprawne. Produktów będących w ciągłym teście. Bo właśnie takie produkt mógłby pojawić się w Polsce. Alexa od Amazon jest ciągle doskonalony i wmawia nam się, że my go doskonalimy, bo uczy się nas samych. Więc tym samym nie jest produktem kompletnym.

Tutaj widziałbym pewien kompromis pomiędzy użytkownikiem, a producentem. Amazon mógłby udostępniać użytkownikom swoje głośniki za darmo. Wtedy każdy byłby zadowolony. Amazon miałby ręce pełne danych, a użytkownik darmowy produkt, którym te dane dostarcza. Dalej jestem przeciwny zbieraniu takiej ilości informacji, ale przynajmniej miałoby to jakieś usprawiedliwienie.

Tak samo było w przypadku Google, kiedy wszystko było od nich za darmo. Działał pewien mechanizm, na który była ogólna zgoda. Kiedy Google uruchomiło ciekawą wyszukiwarkę, zbierało informacje do precyzyjnego wyplucia wyników. Pewne dane zbierały się jako nadwyżka i gigant je lokalizował u siebie, jako „zapłatę” za wyszukiwanie. Każdy zgadzał się z tym, bo taka była „umowa”. Jednak zmieniło się to w momencie, kiedy Google zaczęło na tym zarabiać i robi do tej pory. Tak samo jest właśnie z Amazon. Każe płacić za produkt, na którym dalej będzie zarabiać, bo informacje wykorzysta do większej sprzedaży swoich produktów.

To nie jest realne. Jednak Amazon powinien udostępniać głośniki z asystentem Alexa w zupełności za darmo. Bez żadnej opłaty finansowej, bo opłata wnoszona jest w postaci naszych danych. Danych często bardzo wrażliwych.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Related Posts